Szukaj
  • D.

Wątpliwości są ok!

Od kiedy rozmowy o przeprowadzce na wieś zaczęły nabierać realnych kształtów i rajdowego tempa pojawiły się też myśli o tym jak to będzie. Przy czym kiedy mówię o tym, że pojawiły się myśli chodzi mi raczej o mini ataki paniki średnio co dziesięć minut…


Jak połączyć agroturystykę z wychowywaniem dzieci? Jak dzieci miejskich rodziców odnajdą się na wsi? Czy nie ograniczymy im możliwości rozwoju? Co jeśli będzie konieczna praca w mieście? Teraz mamy do świetnego szpitala pediatrycznego 600 metrów w linii prostej, a co zrobimy kiedy będzie do całkiem zwykłego szpitala 20 km? Czy szkoły w okolicy zapewnią dzieciom wykształcenie, które pozwoli im na spełnianie marzeń i jak bardzo różne marzenia od naszych będą miały (wiem, że dzieci zawsze mają je inne niż ich rodzice, ale przecież nasze dzieci będą wychowywać się w zupełnie innych realiach niż my się wychowywaliśmy)? Mamy nadzieję mieć dom zawsze pełen gości, czy to nie spowoduje, że nasze dzieci będą trochę wszystkich a co za tym idzie trochę mniej nasze?


Oboje jesteśmy bardzo związani z Warszawą. Od dziecka harcerze, instruktorzy, zawsze aktywnie uczestniczący w życiu miasta, blisko z ludźmi, kochający swoje miasto za historię, różnorodność, możliwości, otwartość i pozytywność. Oczywiście skoro podjęliśmy decyzję o wyprowadzce to więcej nas już męczyło w mieście niż cieszyło, jednak nie tak znowu prosto jest zostawić wszystko w czym było się zanurzonym od urodzenia. A poza tym ze wszystkich miast to właśnie Warszawa jest dla nas tym najlepszym. Mam wrażenie, że podobne rozterki mogą mieć ludzie decydujący się na życie za granicą. Oczywiście jest to inna skala problemu, dochodzą różnice językowe i kulturowe (choć nawet te międzymiastowe potrafią być olbrzymie jak się okazuje). Wiem, że moje dzieci nie będą związane z Warszawą tak bardzo jak ja. Prawdopodobnie będą myślały, że jestem ciut stuknięta z tymi wszystkimi swoimi albumami i książkami o powstaniu warszawskim. Mam jednak nadzieję, że uda nam się pomóc im zrozumieć, że to też ich historia, a one odwdzięczą się pokazując nam, że ta olsztyńska jest też nasza bo przecież ich będzie najbardziej na świecie.


W Warszawie zostawiamy nie tylko pracę, rodzinę, wszystkich znajomych i przyjaciół, ale też zwyczaje, rytuały, rytm dnia i harmonogram tygodnia, wszystko co znane, bezpieczne i względnie poukładane. Jesteśmy dorosłymi ludźmi więc to tylko kolejne wyzwania ale jednak jest ich sporo, zwłaszcza kiedy są to tylko dodatki do wyzwania głównego. A wyzwanie główne nie jest przecież byle czym…


Większość ludzi stresuje się podczas sprzedaży mieszkania i poszukiwań nowego. Stwierdzam, że stres towarzyszący wyborowi mieszkania jest na zupełnie innym poziomie niż ten, który pojawia się przy sprzedaży mieszkania w dużym mieście na rzecz zakupu ruiny gdzieś na uroczej wsi. Przeprowadzka z mieszkania do mieszkania nie jest niczym wyjątkowo skomplikowanym. Nawet jeśli mieszkanie jest w słabym stanie to raczej jest w nim ciepło, nie cieknie, ma wodę, prąd, zwykle gaz. Gdy zaczynasz szukać starego domu okazuje się, że większość nie ma toalet, często za to mają nieszczelne dachy, brak podłóg lub okien. Można też zgarnąć taki zestaw jaki zgarnęliśmy my i nie mieć w zasadzie nic poza ścianami. No i tu zaczynają się kłopoty. No bo co zrobić z rzeczami ze sprzedanego mieszkania? Co zrobić ze sobą? Mieszkać u rodziny? Wynająć coś? Jeśli wynająć to gdzie? Blisko pracy czy blisko nowego nabytku? Ile to wszystko zajmie? Kilka miesięcy czy może raczej 3 lata? Ile ludzi tyle historii, a co jeśli zabraknie nam środków w połowie imprezy?

Na domiar złego, w momencie podejmowania trudnych skądinąd decyzji ja akurat zaczynałam urlop wychowawczy więc budżet się na jakiś czas kurczył. Na ostatniej prostej wyszło jeszcze kilka innych ciekawych informacji ale o tym trochę później, tymczasem decyzje jednak zostały podjęte i to mimo ogromu wątpliwości. Dlaczego?


Przede wszystkim oboje uważamy, że w życiu ostateczna jest tylko śmierć, więc jeśli naprawdę będzie bardzo źle to wszystko da się odkręcić przy mniejszym lub większym nakładzie sił. Poza tym myślenie o problemach, które mogą a nie muszą się pojawić powoduje ich narastanie w zastraszającym tempie. Nie warto. Kwestie szkoły dzieci rozwiążemy za jakieś 5-6 lat, a na razie odchodzi nam poszukiwanie leśnego przedszkola - będziemy mieli własne, na swoim podwórku. Budżet skończy się na pewno za wcześnie i z tą świadomością szukamy rozwiązań, które umożliwią nam uratowanie naszej stacji i ożywienie jej wnętrz tabunem gości. Mieszkanie na czas remontu wielkim szczęściem znalazło się trochę samo (dzięki Monia :*) więc mamy gdzie stacjonować w czasie remontu. Generalnie od kiedy zamiast piętrzyć potencjalne problemy (a tych oczywiście pojawia się jednak co i rusz kilka) szukamy rozwiązań dla tych, które już są jest nam w życiu łatwiej, ataki paniki zostały zastąpione kalendarzem z kolejnymi punktami do załatwienia, a przyszłość maluje się w całkiem jasnych barwach.

Podsumowując, jak na moje oko trzeba by być albo bardzo oderwanym od rzeczywistości albo bardzo wolnym żeby nie mieć wątpliwości przy tak dużej zmianie w życiu, więc trzeba je po prostu przejść. Nie warto się w nich zapętlać ale też warto przez chwilę pomyśleć czy nas nie przytłoczą. Nas uspokoiła seria dobrych zbiegów okoliczności i klasyczne „ahoj przygodo” ;) a teraz już nie ma wyjścia - trzeba robić i to jest super!


Myślę, że gdybyśmy nie byli w tym we dwoje to żadne z nas nie odważyłoby się na taki krok, mimo że obojgu się marzył. We dwoje nie tylko raźniej siedzieć w długie zimowe wieczory, ale przede wszystkim ma się kogoś kto naprawdę rozumie co się dzieje w twojej głowie. W jego dzieje się to samo ostatecznie. No i tak po prostu po ludzku - dobrze być razem, nawet jeśli oznacza to trzy rozwody dziennie przy okazji remontu.


A już naprawdę na sam koniec - nie dajcie sobie wmówić, że skoro macie wątpliwości to znaczy, że nie powinniście zaczynać. Jeśli je macie to się z nimi zmierzcie bez osób rzucających betonowe koła ratunkowe. To zazwyczaj ludzie, którzy nigdy nie podjęli ryzyka w życiu i po cichu trochę Wam zazdroszczą, a trochę są przerażeni, że ktoś naprawdę może to ryzyko podjąć.


Ahoj przygodo!


Ps. Macie doświadczenia z trudnymi decyzjami? Jak sobie radzicie z takim stresem? Co Wam pomaga? Podrzućcie nam swoje metody:)


255 wyświetlenia

Nasz adres

Dawna  Stacja Kolejowa Kobułty

11-300 Kobułty

skontaktuj się z nami

TEL: 739 080 488

E-MAIL: manowce@stacjakobulty.com

Nasze strony

  • Facebook Reflection
  • Instagram
  • YouTube Ikona społeczna

© 2020 manOwce